© 2023 by The Beauty Room. Proudly created with Wix.com

My Pick:

The shortest night of the year- adventure with the PinUp Star and the Polish Burlesque Queen.

July 5, 2016

1/3
Please reload

Search By Tag:
Please reload

{PL} ´Retro´ marki- przeglad cz. II

February 17, 2017

 

Po raz kolejny zapraszam Was do mojej szafy na przeglad zagranicznych marek.

Nie sadzilam,ze powstanie z tego wiecej niz jeden wpis. Zaskoczylam sama siebie w trakcie pisania i zdecydowalam, ze rozloze material na dwie czesci.

 

Zaczynamy! 

Wiecie juz co i jak, na pierwszy ogien:

 

Lindy Bop

 

Kolejna brytyjska marka (wyglada na to,ze Wielka Brytania wiedzie prym w Europie, jesli chodzi o produkcje ubran stylizowanych na retro). Sami o sobie mowia: inspirowani stylem Vintage. Wyjatkowe retro ciuszki.

 

 

Gdzie kupic?

Po raz kolejny: najlepiej na oficjalnej stronie (przeceny oraz wiekszy wybor): http://www.lindybop.co.uk/

 

Kroje:

Szybko zauwazamy inspiracje latami 30tymi, 40tymi i 50tymi. Roznorodnosc krojow oraz wzorow, to zdecydowany plus tej marki. 

 

 

Rozmiary:

Od 32 do 52 (UK: 6-26). Posiadaja takze oferte dla dzieci : od 3-12 lat.

 

I tutaj pojawia sie problem. Mam od nich kilka sukienek i spodnic. Kazda jest w innym rozmiarze!

W tym jedna ma rozmiar 10! Ja i rozmiar 10! Mozliwe tylko w Lindy Bop!

Pomimo dokladnych pomiarow samej siebie i sprawdzania tabelki na stronie, nigdy nie jestem w stanie przewidziec, czy to co przyjdzie, faktycznie bedzie zgodne z opisem.

 

Materialy:

Kilka przykladow z najnowszej kolekcji: sukienka 97% poliester, 3% elastan, sukienka 95% poliester, 5% elastan, sukienka 97% poliester, 3% elastan, spodnice to samo 97% polester, 3% elastan, sweterki: musztardowy 47% wiskoza 28% poliester 18% nylon 7% imitacja kroliczego futra.

 

Pomimo dodatkow sztucznych wlokien, materialy te mna sie nieziemsko!

Dodatkowo czesc z nich jest bardzo sztywna i mam wrazenie, jakby uszyte byly z zaslon. Nie jest to mile uczucie na skorze, szczegolnie jesli jest to sukienka.

Cena:

Najtansza marka, jaka posiadam w garderobie. Sukienke mozna kupic juz za 20 funtow, a w trakcie przecen nawet za 9.

 

Czy warto?

Moim zdaniem nie. Pomimo tych wszystkich pieknych i kuszacych nadrukow i niskich cen, nie wroce juz do sklepu Lindy po zadna sukienke.

Ostatnim razem sukienka jaka zamowilam, miala spodnice przyszyta z przodu za wysoko.

Wygladalo to asymetrycznie i nieprofesjonalnie.

Dodatkowo watpliwosci, czy dany rozmiar bedzie dla mnie odpowiedni czy nie, skutecznie mnie odstrasza.

 

Wole wydac 60euro na jedna,dobrze skrojona sukienke, niz miec 2 albo 3 za taka sama cene, zrobione z poliestru i na dodatek wymagajace poprawek krawieckich.


 

Miss Candyfloos

Szwedzka marka, ktorej rdzeniem sa projektanci z Soronius House of Fashion, produkujacej odziez dla gotek i lolitek.

Od 2009 roku produkuja ubrania inspirowane stylem lat 40tych i 50tych z, jak mowia sami, odrobina wspolczesnego szalenstwa.

Ich celem jest ubieranie wspolczesnych kobiet, na co dzien i powort szyku i kobiecosci przeszlych dekad.

 

Ciekawostka jest, ze nasza polska modelka- Vilmarouge podpisala z nimi kontrakt w zeszlym roku i teraz mozemy ja podziwiac w materialach promocyjnych oraz na stronie sklepu! Brawo!

 

Wiekszosc ich ciuszkow produkowanych jest w Transylwani.

 

Gdzie kupic?

Najwiecej jak zwykle na ich stronie: http://www.miss-candyfloss.com/, ale sporo znajdziemy takze w TopVintage, ktory czesto posiada limitowane edycje, szyte ekskuzywnie dla nich! Warto zatem sledzic obie stronki.

 

Kroje: Typowe dla lat 40tych i 50tych.

 

Rozmiary:

Od Xs do 2XL. Moje sa po raz kolejny w rozmiarze L i w biuscie sa idealne. 

Niestety talia jest duzo za duza (czesty problem), wiec jedynym ratunkiem jest pasek (badz bardziej srdrastycznie: zwezanie).

Czesc ich sukienek jest z domieszka spandex albo elastanu, wiec sa dosc rozciagliwe. 

 

Materialy:

Kilka wybranych z najnowszej kolekcji: sukienka: 90% wiskozy, 10% elastanu; bluzeczka: 94% bawelna, 4% spandex; spodnie: 63% poliester, 35% wiskoza, 2% lycra.

 

Cena:

Niestety nie jest to marka tania. Nie wiem zatem, jak ma sie to do ich misji ubierania kobiet na co dzien?

Najtansza sukienka to koszt (w cenie regularnej) 80euro. Czeste wyprzedaze w TopVintage i na ich stronie pozwalaja czasem na zakup za 40euro :)

 

Czy warto?

Szczerze, to mam problem z ocena, czy warto czy nie. Mam od nich 3 sukienki i 2 uwielbiam. 

Sa idealne np w czasie dluzych podrozy. Komfort noszenia jest nieziemski, ale z drugiej strony wole wydac ta kwote na sukienke, ktora uszyta bedzie specjalnie dla mnie i przez kogos, kogo znam.

3cia kupilam, bo po pierwsze byla zaprojektowana razem z Idda Van Munster (dla tych, ktorzy nie kojarza: jedna z najslawniejszych, wspolczesnych modelek Pin-Up) , a po drugie bardzo spodobal mi sie kroj. 

Niestety rzeczywistosc pokazala, ze to co idealnie wyglada na zdjeciach, nie lezy na mnie. 

Nie obylo sie bez poprawek krawieckich (link do opisu tej sukienki tutaj: Idda dla Miss Candyfloss )

Takze decyzje o zakupie pozostawiam Wam.

 

Hell Bunny

Po raz kolejny marka z UK. Zaczeli od ciuszkow punkowych (mysle,ze stad tez logo, ktore niewiele ma wspolnego z Pin-Upem albo retro;)). Przez lata ich oferta poszerzyla sie o reprodukcje pojektow z lat 40/50tych, rockabilly oraz gotyckich. 

 

Gdzie kupic?

Od niedawna zakupow dokonywac mozna bezposrednio na ich oficjalnej stronie: http://hellbunny.com/

Spory wybor posiada takze Succubus.nl.

 

 

Kroje:

Zdecydowanie inspirowane stylem rockabilly i latami 40/50tymi.

Duzo niepowtarzalnych wzorow na tkaninach, ktore zdecydowanie wyrozniaja ta marke posrod innych.

 

Rozmiary:

Od XS do 4XL. Moim zdaniem sa troche zawyzone, wiec dokladnie sprawdzajcie wymiary na stronce.

Plaszcz, jaki od nich posiadam, jest rozmiar mniejszy, niz nosilabym normalnie, a ciagle mam w nim sporo luzu.

 

Materialy:

Pierwsza, lepsza sukienka: 98% bawelny, 2% elastanu; spodnie: 63% poliester, 34% wiskoza, 3% elastan; sweterek: 80% sztuczny jedwab, 15% nylon, 5% spandex.

 

Cena:

Srednia polka cenowa. Plaszcze od 70-230 euro. Sukienki od 60 euro. Spodnie od 40euro. 

 

Czy warto?

Nie jest to moja ulubiona marka, ale na pewno przychylam sie do nich bardziej niz do Lindy Bop.

Sweterek oraz plaszcz jaki mam od nich sa rewelacyjne. Jesli chodzi o sukienki to mam tylko jedna (ta powyzej) i jest ok (troche za duza w talii- standard).

 

 

Banned (Dancing days by Banned)

I znowu witamy w UK ;)

 

 

Gdzie kupic?

Firma ta nie prowadzi sprzedazy online na swojej stronie.

Duzy wybor znajdziemy w TopVintage oraz Succubus.nl .

 

 

Kroje:

Reprodukcje z lat 40-60tych. Duzo ciekwaych krojow oraz wzorow na kazda pore roku!

 

Rozmiary:

Jedna z nielicznych marek, ktora ma przedzial tylko XS do XL.

Rozmiary sa zgodne z opisami.

 

Materialy:

Sukienka z najnowszej kolekcji: 97% bawelny, 3% elastanu; sweterek: 90% bawelny, 10% elastanu; spodnie: 65% poliester, 32% sztuczny jedwab, 3% elastan. 

 

 

Cena:

Rowniez srednia polka. Spodnie mozna upolowac od 40euro, sukienki od 50euro.

 

Czy warto?

Moim zdaniem tak. Kroje i wzory sa ciekawe, calkiem dobrze uszyte, kolory nie blakna i mozna je prac w pralce bez obaw, ze sie skurcza!

 

 

Collectif Clothing

Kolejne dwie marki pochodza z Wysp Brytyjskich.

Collectif powstal w 2000 roku w Londynie. W tej chwili marka produkuje dwie linie odziezowe: Collectif Vintage, inspirowany latami 40/50tymi oraz Collectif Mainline, ktorego korzenie siegaja Pin-Upu oraz stylow alternatywnych.

Sami o sobie mowia, ze lacza style alternatywne z nowoczesnymi, dodajac garsc rock´n´rolla.

 

Gdzie kupic?

W Polsce, czesc kolekcji, znajdziemy w Lodzi w Peggy's Boutique.

Poza stacjonarnymi sklepami w Londynie i jego obrzezach, polecam ich oficjalna stronke (zawsze duzo przecen!): https://www.collectif.co.uk/

Istnieje takze grupa na FB zwana: Collectif Clothing Buy, Swap, Sell , gdzie mozna upolawac naprawde fajne ciuszki (uzywane, ale nie tylko), za calkiem fajne ceny!

 

 

Kroje:

Tak jak w opisie marki: elegancja i rock´n´roll. Na ich wieszakach znajdzie sie cos dla kazdego. 

 

Rozmiary:

Marka proponuje calkiem interesujaca rozmiarowke od UK 6-22. Trzeba natomiast byc bardzo ostroznym, poniewaz dwie sukienki tego samego kroju, moga lezec na nas zupelnie inaczej.

Mam dwie sukienki (jedna kupiona w sklepie stacjonarnym, druga wlasnie przez grupe na FB) modelu Regina i jedna lezy idealnie, a druga na mnie wisi...

Od tego czasu kupuje rzeczy o rozmiar mniejsze, niz zwykle.

 

Materialy:

Sukienka Dolores: 97% bawelna, 3% spandex; sweterek 100% akryl; spodnie Glenda: 65% poliester, 33% wiskoza, 2% spandex; plaszcz Pearl: 40% welna, 60% poliester.

 

Cena:

Sukienki od 40funtow w cenie regularnej, ale w trakcie przecen mozna nawet upolowac dobroci juz za 20 funtow.

 

 

Czy warto?

Tak, ale po uprzednim przymierzeniu ich ubran!

 

Vivien of Holloway

Na koniec zostawilam jedna z moich ukochanych marek.

Stworzona przez fanke lat 50tych: Vivien Wilson w 2000 roku, z miesiaca na miesiac zdobywa coraz to nowsze rzesze fanow z calego swiata. Moim skromnym zdaniem slusznie.

Przeskocze tutaj sekcje: czy warto, poniewaz uwazam, ze jak najbardziej!

Fakt, ze mam od niej 6 sukienek i ciagle chce wiecej mowi sam za siebie ;)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdzie kupic?

Bedac w Londynie, koniecznie zajrzyjcie do ich butiku!

Znajduje sie zaraz przy wyjsciu ze stacji metra Holloway Road (stad nazwa marki ;)).

Poza tym, najlepszym miejsce na zakupy jest ich strona internetowa: http://www.vivienofholloway.com/ oraz (po raz kolejny) pomocny okazuje sie FB, gdzie znajdziemy 2 grupy: Vintage & Vivien I have a Vivien of Holloway dress and love to wear it. 

Na tej drugiej aktywna jest sama Vivien i czesto oferuje promocje dla czlonkow (czasem az -60%!).

 

Kroje:

Bez niespodzianek: lata 40te i 50te.

Bardzo duzo sukienek szytych jest w edycjach limitowanych, dostepnych tylko do wyczerpania materialu.

Jesli podoba Wam sie jakis model, lepiej nie czekac z zakupem. 

 

Rozmiary:

Vivien oznacza swoje wyroby w sposob, w jaki mierzono w latach 50tych, wiec polecam zapoznanie sie z tabelka rozmiarow. W razie dalszych watpliwosci zawsze mozna zadac pytanie na grupach na FB :)

 

Materialy:

U Vivien kroluje bawelna. 

 

Cena:

Ubrania te nie sa tanie, ale jak wspomnialam mozna je upolowac po przystepnych cenach na fejsbukowych grupach.

Ich koszt, to przede wszystkim fakt, ze produkowane sa w Londynie.  Sklada sie na to takze sposob ich wykonania oraz nieziemsko przyjemne w noszeniu materialy!

 

 

Mam nadzieje, ze spodobal Wam sie ten przeglad i dowiedzialyscie sie czegos wiecej na temat marek dostepnych na rynku Europejskim.

 

Nastepnym razem napisze o Polskich projektantkach, jakie znajdziecie w mojej szafie.

 

 

Buziaczki,

 

 

 

 

 

 

 

Please reload